poniedziałek, 14 grudnia 2015

"o kocim świecie. kocim zdaniem. z kotem."

m powiedział 
Avis poruszył to na swoim profilu, o artystach egocentrykach i o tym, jak to jest, gdy jest się w związku z artystą. w sensie, czy on stawia swoich bliskich na dalszym planie niż sztuka. wiem, że jesteś artystka i myślę, że to byłby ciekawy wpis, taki o kocim świecie. kocim zdaniem. z kotem.‎
a ja wymiałczę.

-------

 Egocentryzm (łac. ego - ja + centrum - środek) – tok rozumowania, który polega na centralnym umiejscowieniu własnej osoby w świecie. Niezdolność do akceptowania innych poglądów i postaw niż własne.



Postawiono mnie jako artystę. Jako kogoś tworzącego, zajmującego się sztuką. Myślę, czy tak naprawdę nim jestem. Przecież mam fotografię, to pasuje. Mam mój rysunek, ołówki, kredki i własny świat  (nienienie, to nie smutny tumblr z pociętymi rękami)
Więc ja jako artysta. Na początku myślałem, że nie, nie ma we mnie takich zachowań. Fotografia, cała sztuka nigdy nie będą ważniejsze od bliskich.
Ale ale ale
Jak ja zachowuje się podczas robienia zdjęć? I tutaj naszły mnie wątpliwości. Najczęściej biorę tło, statyw, aparat, kartę, baterię, wszystko i kompletnie się wyłączam. Sukcesem jest jak napiszę, że zaraz wracam. Nie ma mnie dla nikogo, w tym momencie jestem ja, aparat, czas naświetlania i przysłona. Ewentualnie jak potrzebuję pomocy w przytrzymaniu czegoś to typowo rozkazuję bratu co ma robić. A widzę to dopiero teraz. Jeśli najdzie mnie wena, to nie istnieję. Ale zaraz po wyrzuceniu z siebie tego co miałem w głowie, a chciałem przelać na zdjęcia, wracam do świata żywych. Pytam o zdanie, pokazuje różne pozy, próbki tego co chciałem osiągnąć. Można powiedzieć, że wciągam w to swoich bliskich. To jak praca wspólna. Lecz "niezdolność do akceptowania innych poglądów"? Ha! Wręcz przeciwnie. Wiem dobrze, że jestem osobą niesamowicie na to otwartą. Do nikogo z butami nie wchodzę, lubię wysłuchiwać ludzi, ich spojrzenia na świat i pewne sprawy. Nie zmienia to mojego myślenia, ale ja w pełni akceptuję ich tok rozumowania. Przykład? Dzisiejsze wyniki z matury próbnej z języka polskiego. Koleżanka R, humanistka, bardzo dobra z tego przedmiotu, wielokrotnie chwalona nie zdała. Czemu? Interpretacja wiersza jest "zła". Pomińmy fakt, że w większości każda interpretacja powinna być dobra, bo to nasze poglądy. R pokazała mi swoją pracę. Wesoły, jednocześnie spokojny wiersz o pośpiechu ludzi zinterpretowała jako wiersz o śmierci, cierpieniu i tajemniczości. Ja kompletnie się z tym nie zgodziłem, w swojej pracy opisałem te pozytywne odczucia. Ale czy nie zaakceptowałem jej toku myślenia? Ani trochę. Próbowałem wręcz zrozumieć co ma na myśli i kombinowałem jak doszła do takich wniosków.
To wymiałczałem ja, a to mój partner:
"Jak to jest, gdy jest się w związku z artystą? Prawdę mówiąc, to Paulina nie jest egocentryczna. Ktoś mógłby powiedzieć że patrzy na świat patrząc tylko przez obiektyw, nie skupiając się na tym co jest dookoła niej. Nic bardziej mylnego. Zdjęcia to nie tylko uchwycenie chwili, jak dla nas plebejuszy. Ja postrzegam to jako sposób oddania swoich emocji, samego siebie, swoich poglądów. Znacie to że oczy mówią o człowieku wszystko, bo są zwierciadłem duszy? Podobnie jest ze zdjęciem, tylko tam staje się nago, swoista prywatna chwila fotografa z modelem. Co to ma do życia z artystą? Zrozumienie jest podstawą bliskich relacji. Dopiero wtedy, rozumiejąc co czuje artysta, niezależnie czy bierze do ręki pędzel, dłuto czy aparat możemy zrozumieć że nie, nie jest on egocentryczny, skupiony na sobie. Jeśli postaramy się popatrzeć tak artysta patrzy na świat, dotrzeć do głębi to przekonamy się że nie jest on skupiony tylko na sobie, a na całym świecie. I to jest piękne w związku z artystą. Że osoba tak wyczulona na piękno, na estetykę znajduje ją właśnie w Tobie."

kłaniam się, żegnam i wyginam grzbiet.

piątek, 11 grudnia 2015

kocie efekty

Ciekawostki wyszperane kocim nosem:

Efekt Pigmaliona:
Czyli zjawisko samospełniających się przepowiedni. Im bardziej w coś wierzysz i im bardziej się tego spodziewasz, tym więcej siły, energii i starań dołożysz, aby Twoja wizja stała się prawdą. Świetnym przykładem tego zjawiska jest słynny test, który przeprowadzono na uczniach pewnej szkoły. Wylosowano kilka grup, po czym poinformowano nauczycieli, iż jedna z nich jest znacznie bardziej uzdolniona niż pozostałe.
Okazało się, że pod koniec roku szkolnego, właśnie ta grupa miała najlepsze wyniki pomimo, że uczniowie nie różnili się od pozostałych swoimi możliwościami. Nauczyciele podświadomie przykładali się bardziej, uczyli lepiej i poświęcali więcej uwagi uczniom z tej grupy, która według nich była zdolniejsza.

Paradoks wyboru:
Im więcej możliwości wyboru mamy, tym mniejsze szanse, że będziemy zadowoleni z naszej decyzji. Okazuje się, że ludzie, których do czegoś zmusił los i nie mieli wyjścia, po pewnym czasie potrafili pozytywnie wytłumaczyć sobie to wydarzenie.

O tym zjawisku pisałem w jednym ze swoich artykułów: Czy wolność jest wrogiem szczęścia? Jeżeli dasz ludziom wiele możliwości wyboru oraz możliwość zmiany decyzji w dowolnym momencie, to możesz być pewien, że znaczna większość zmieni swoje zdanie. Wybór, którego dokonają nie będzie im odpowiadał. Z drugiej strony gdyby ktoś im narzucił ten sam wybór, to byliby bardziej z niego zadowoleni, niż po samodzielnym podjęciu decyzji. Świetną prezentację na ten temat, podczas konferencji TED, przedstawił kiedyś Dan Gilbert.

Reguła autorytetu:
Ludzie mają skłonność do ufania tym, których uznają za autorytet. Odniosę się do słynnej książki Roberta Cialdiniego – Wywieranie Wpływu na Ludzi. Opisuje on przypadek, w którym pielęgniarka źle odczytała zalecenie lekarza i środek na ból ucha, podała pacjentowi do odbytu. Dlaczego to zrobiła bez zastanowienia? Dlaczego nie dostrzegła żadnej sprzeczności i braku sensu w tym co robi? Ponieważ tak napisał lekarz, ktoś kto przecież wie co robi. Okazało się, że zamiast r.ear (skrót od – prawe ucho) pielęgniarka odczytała rear (tył).

Podobne zachowanie ludzi zaobserwowano podczas słynnego eksperymentu Miligrama, gdzie badani mieli zadawać pytania innym ludziom i traktować ich coraz większą dawką prądu w przypadku złych odpowiedzi. Osoba, która odpowiadała w rzeczywistości była aktorem, który tylko udawał, że zostaje rażony prądem. Badani – Ci którzy zadawali pytania i o niczym nie wiedzieli, znajdowali się w pomieszczeniu z naukowcem, który kazał im kontynuować mimo krzyków i próśb rażonych prądem.

Okazuje się, że znaczna większość zaufała naukowcowi i kontynuowała zwiększanie dawki elektrowstrząsów, aż do poziomu niebezpiecznego dla zdrowia. Zrobili to po mimo tego, iż osoba odpowiadająca prosiła, żeby przestać. Badani sądzili, że biorą udział w eksperymencie sprawdzającym zależność pomiędzy odpowiedziami nieprawidłowymi a elektrowstrząsami. W rzeczywistości wszystko było ustawione, a eksperyment dotyczył wpływu autorytetu – naukowca, na niczego nieświadomych badanych, którzy zadawali pytania i razili prądem.

Efekt Pratfalla:
Ludzie nie cierpią chodzących ideałów. Zrobiłeś kiedyś coś głupiego? Popełniłeś błąd? Dałeś plamę? Nie martw się, ponieważ to działa na Twoją korzyść. Ludzie uwielbiają słuchać o porażkach innych, ponieważ odnoszą je do swoich i zdają sobie sprawę z tego, że wszyscy popełniają błędy. Dzięki Twojej porażce Twój znajomy poczuje się lepiej ze sobą, a przez to bardziej polubi Twoje towarzystwo. Nie bój się więc podzielić anegdotą, że przewróciłeś się w miejscu publicznym, zawaliłeś projekt w pracy, albo zbłaźniłeś się przed dziewczyną.

Ludzie, którzy są uważani za ideały, niepopełniające błędów, są znacznie mniej lubiani, a ich towarzystwonie jest tak mile widziane. Porażki i błędy czynią nas ludźmi, perfekcja tworzy poważny dystans. Jeśli popełniasz więc okazjonalne błędy, to nie masz się czym martwić.

Oczywiście błędy bardzo poważne, albo bardzo częste nie sprzyjają dobrym kontaktom. Nie ma co liczyć, że będziemy lubiani po sprawieniu komuś przykrości.

Pomijanie wolnych zmian:
Kolejnym fascynującym faktem jest zachowanie ludzi w obliczu niebezpieczeństwa. W dawnych czasach takim niebezpieczeństwem był inny człowiek lub drapieżnik. Wykształciliśmy w sobie zdolność do natychmiastowej i zmasowanej reakcji na takie zagrożenie. Świat poszedł do przodu, w rozwiniętych krajach ludzie przestali wyżynać się na ulicach. Wszyscy mogą czuć się w miarę bezpiecznie. Jest tylko jedno małe ale – naszej cywilizacji zagrażają trochę inne czynniki niż kiedyś.

Otyłość, nadmiar cholesterolu, zanieczyszczenie atmosfery itp. To również bardzo poważne zagrożenia, jednak przeciętny człowiek w swoim życiu nie zdaje się nimi martwić. Wstajesz rano, masz co zjeść, martwisz się ewentualnie o pracę, ale nie rozmyślasz za bardzo o problemie globalnego ocieplenia. Dlaczego? Ponieważ ludzie są niewrażliwi na niebezpieczeństwo, które działa bardzo powoli. Do tej pory nie było potrzeby, aby w mózgu włączała się czerwona żarówka na myśl o zagrożeniu, które nadejdzie w przyszłości. Ludzie nauczyli się jedynie reagować na bieżące wydarzenia.

Z tego powodu chętniej zaangażujemy się w wojnę z terroryzmem po ataku, w którym zginęło kilka osób, niż w wojnę z chorobami serca, które zbierają swoje wielkie żniwa każdego roku. Jeśli ktoś by Cię zaatakował, Twoja reakcja emocjonalna byłaby natychmiastowa. Jeśli wiesz, że jedząc niezdrowe jedzenie, z czasem zagrozi to Twojemu zdrowiu fizycznemu i psychicznemu, to raczej się tym nie przejmiesz tak poważnie.

Przeprowadzono pewien test, w którym pokazano publiczności zdjęcie łąki. Wszyscy dostali polecenie, aby obserwować czy coś się zmieni. W ciągu kilku minut bardzo powoli na ekranie pojawiała się trawa. Ponieważ zmiana zachodziła bardzo, bardzo powoli, nikt nie zauważył, że pod koniec zdjęcie całkiem różniło się od pierwotnego. Dopiero gdy animację pojawiającej się trawy przyspieszono, publiczność zauważyła, że coś tu nie gra. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, to zachęcam Cię do obejrzenia prezentacji Dana Gilberta.

Efekt świateł reflektorów (ang. spotlight effect):
Wbrew temu co sądzisz, Twoje błędy nie są zauważane aż tak często. Czy znasz to uczucie braku pewności, wątpliwości i wrażenia, że właśnie robisz głupotę? To istnieje tylko w Twojej głowie i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Zgodnie z efektem świateł reflektorów ludzie nie zauważają i nie przywiązują uwagi do naszych błędów, aż często tak jak sądzimy.

Efekt zbadano przy pomocy upokarzających podkoszulek. Ludzie, którzy je nosili naliczyli dwukrotnie więcej osób, które ich zdaniem dostrzegły żenującą podkoszulkę, niż faktycznie zbadano. Należy więc mieć dystans do siebie i nie przejmować się innymi. Nasza wyobraźnia i strach po prostu lubią przesadzać.

Efekt skupienia:
Ludzie mają tendencję do zbytniego poświęcania swojej uwagi jednemu czynnikowi i pomijania innych. Przykładowo, grupa ludzi zapytana o to jak różni się humor osoby bogatej od biednej, zawsze wyolbrzymi tę różnicę. Powód? Ludzie skupią swoją uwagę na dysproporcji majątku i pominą całą masę innych czynników, które także mają znaczący wpływ na humor. Wspomniana różnica istnieje, ale jest około 33% mniejsza niż wydaje się ludziom.

Przeprowadzono eksperyment, w którym zapytano badanych o porównanie szczęścia mieszkańców dwóch miast – Kalifornii oraz Midwesterner. Oczywiście odpowiedzi wskazywały na to, że w Kalifornii ludzie wiodą szczęśliwsze życie. Badani swoją odpowiedź argumentowali Kalifornijską pogodą i ogólnym stereotypem bezstresowego życia w tamtym mieście. Pominęli natomiast wiele innych czynników jak współczynnik przestępczości itp. Prawda jest taka, że pomiędzy wymienionymi dwoma miastami, nie ma żadnej różnicy jeśli chodzi o zadowolenie mieszkańców.

Warto więc poszerzać swoje perspektywy, myśleć i rozpatrywać ważne sprawy z wielu stron. Kiedy ulegniemy ograniczonemu myśleniu, tak naprawdę przestajemy widzieć fakty, a zaczynamy żyć w świecie naszych urojonych wyobrażeń na ich temat.

Efekt świadka:
Im więcej osób obserwuje kogoś w potrzebie, tym maleje prawdopodobieństwo, że ta osoba uzyska pomoc. To zjawisko doskonale opisuje Robert Cialdini w swojej książce. Zachowanie ludzi wygląda mniej więcej tak:

Coś się dzieje, nikt nie wie co ma robić. Każdy więc patrzy na ludzi dookoła w poszukiwaniu wskazówek i odpowiedzi na pytanie – co należy zrobić? Skoro każdy patrzy na siebie, to każdy wygląda tak samo – niepewnie, spokojnie, nikt nie daje po sobie poznać, że coś z nim jest nie w porządku. Każdy obserwuje pozostałych i widzi to samo – brak reakcji i rozglądanie się po ludziach. W głowie rodzi się myśl, że skoro inni nic nie robią, to ja też nie będę, albo niech ktoś inny się tym zajmie.

Odpowiedzialność osobista ludzi rozpływa się w tłumie. W dużej grupie, jeszcze łatwiej jest usprawiedliwić brak reakcji. Każdy jest anonimowy. Sytuacja jest odwrotna w momencie gdy zajście obserwuje mała liczba osób, albo jedna osoba. Wtedy ludzie czują wewnętrzną odpowiedzialność za zrobienie czegoś.

Mało tego, jeśli kiedykolwiek zdarzy Ci się udzielać pomocy, a wokół zgromadzi się tłum gapiów nigdy nie mów niech ktoś zadzwoni po karetkę! Możesz by niemal pewien, że nikt tego nie zrobi. Wskaż konkretnego człowieka i powiedz proszę pana, niech pan zadzwoni po pogotowie. Ponieważ na oczach innych przekazałeś temu człowiekowi odpowiedzialność za zrobienie czegoś, ta osoba będzie czuć się zobowiązana, aby pomóc. Jeśli ktoś na środku ulicy zacznie krzyczeć, że potrzebuje pomocy, to szanse, że jej uzyska są mniejsze niż, jeśli poprosiłby o pomoc kogoś konkretnego.

Efekt aureoli, efekt halo (ang. halo effect):
W psychologii tendencja do automatycznego, pozytywnego (efekt Galatei, efekt nimbu, anielski efekt halo) lub negatywnego (efekt Golema, szatański efekt halo) przypisywania cech osobowościowych na podstawie pozytywnego lub negatywnego wrażenia. Innymi słowy "aureola" może być pozytywna lub negatywna.

Jest odmianą podstawowego błędu atrybucji. Polega na tym, że przypisanie jednej ważnej pozytywnej lub negatywnej właściwości wpływa na skłonność do przypisywania innych, niezaobserwowanych właściwości, które są zgodne ze znakiem emocjonalnym pierwszego przypisanego atrybutu.

Istotą efektu aureoli jest przypisanie komuś (atrybucja) ważnej pozytywnej lub negatywnej cechy wewnętrznej. Przypisanie cechy nieważnej nie musi wywołać efektu aureoli. Najważniejszymi atrybutami, które posiadają moc wywoływania efektu aureoli, są: mądrość/głupota, dobroć/zło, nieatrakcyjność/atrakcyjność fizyczna oraz wygląd zewnętrzny, np. schludny/brudas.

Przykład:
Punktualność jest dla mnie ważną wartością. Spotykam nową osobę i zauważam, że jest ona punktualna, więc będę skłonny myśleć, że jest też inteligentna, przyjazna, uczciwa etc.
Spotykam osobę, którą oceniam jako niekulturalną i agresywną. Będę skłonny myśleć o tym człowieku, że jest także np. leniwy i ma zaściankowe poglądy.

Efekt motyla (ang. butterfly effect):
Anegdotyczne przedstawienie chaosu deterministycznego. W tytułowej anegdocie trzepot skrzydeł motyla, np. w Ohio, może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową. Przykładami efektu motyla są zjawiska meteorologiczne.

Efekt Coriolisa:
Efekt występujący w obracających się układach odniesienia. Dla obserwatora pozostającego w takim układzie objawia się zakrzywieniem toru ciał poruszających się wewnątrz niego. Zakrzywienie to zdaje się być wywołane jakąś siłą, tak zwaną siłą Coriolisa. Siła Coriolisa jest pozorna, występującą jedynie w obracających się układach nieinercjalnych. Dla zewnętrznego obserwatora siła ta nie istnieje. Dla niego to układ zmienia położenie, a poruszające się ciało zachowuje swój stan ruchu zgodnie z I zasadą dynamiki.

Placebo (łac. będę się podobał):
Substancja lub działanie (np. zabieg chirurgiczny) obojętne, nie mające wpływu na stan zdrowia pacjenta, podawane choremu jako terapia. Chory nie wie, że to, co zastosowano, nie jest prawdziwym leczeniem, zaś wszystko (dla leku głównie: wygląd, zapach, smak, konsystencja), oprócz leczniczych właściwości placebo jest takie samo, jak rzeczywistej terapii.

Często zastosowanie prawdziwego leku mogłoby być szkodliwe dla pacjenta, ale oszukanie go przez wmówienie, że przyjął lek, może poprawić jego sytuację psychiczną.

Placebo stosuje się również w badaniach nad działaniem leków, zabiegów medycznych i niekonwencjonalnych, używając go w ślepych i podwójnie ślepych próbach.

Efekt Karty Kredytowej:
Efekt psychologiczny polegający na tym, że konsumenci przypisują większą wartość danym przedmiotom, jeżeli w momencie wyceny obecne są loga kart kredytowych. Jednym z wyjaśnień badaczy jest to, że karty kredytowe wywołują nawyk wydawania pieniędzy przez asocjacyjne uczenie się.

Efekt Krugera-Dunninga:
W psychologii zjawisko polegające na tym, że osoby niewykwalifikowane w jakiejś dziedzinie życia mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności w tej dziedzinie, podczas gdy osoby wysoko wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swoich umiejętności.

Zjawisko to zostało opisane i udokumentowane przez Justina Krugera i Davida Dunninga z Uniwersytetu Cornella.

Kruger i Dunning zwrócili uwagę na liczne wcześniejsze badania, które zdają się sugerować, że w przypadku zdolności tak różnorodnych jak obsługa pojazdów mechanicznych, gra w szachy czy tenisa, „ignorancja częściej jest przyczyną pewności siebie, niż wiedza” (jak to ujął Charles Darwin). Postawili oni hipotezę, że w przypadku zdolności, którą każdy może posiąść w większym lub mniejszym stopniu:

Osoby niekompetentne zwykły przeceniać swój własny poziom zdolności.
Osoby niekompetentne nie potrafią ocenić prawdziwego poziomu zdolności u innych.
Osoby niekompetentne nie potrafią ocenić prawdziwego poziomu swoich zdolności.
Jeśli mogą być przeszkolone, aby znacznie poprawić swoje osiągnięcia, osoby te potrafią zauważyć i przyjąć do świadomości swoją wcześniejszą niekompetencję.

Efekt Vogue Factor:
Efekt polegający na bardziej krytycznym odnoszeniu się do własnego wyglądu, oceny atrakcyjności fizycznej partnera w wyniku oglądania zdjęć (np. w czasopismach) osób atrakcyjnych.
Efekt został opisany przez dr Guido Caldarelli oraz dr Andree Capocii.

Efekt zatłoczenia (ang. crowding):
Określenie związane z faktem ponoszenia uszczerbku przez pewne dobro publiczne lub dobro zbiorowe z powodu przeludnienia.

Polega na zmniejszaniu się indywidualnych korzyści z danego dobra w stosunku do ogólnych kosztów wraz ze wzrostem liczby jego użytkowników. Efekt zatłoczenia można więc sformułować następująco: im więcej osób posiada dane dobro, tym mniejszej liczbie sprawia ono przyjemność.

Za przykład uchodzą projektowane by usprawnić ruch drogowy i transport towarowy autostrady. Im więcej osób z nich korzysta tym mniej stają się atrakcyjne dla użytkowników - ludzie dochodzą do wniosku, że wbrew oczekiwaniom wcale nie skracają czasu podróży.

Efekt sprężyny:
W psychologii społecznej - to postępujące lub gwałtowne ujawnianie się w społeczeństwie ulegle dotąd tłumionych napięć wewnętrznych, związanych zazwyczaj z racjonalnie nieuzasadnialnymi uprzedzeniami, prowadzące do różnego rodzaju dyskryminacji bądź nawet i krwawych pogromów negatywnie stereotypizowanych grup społecznych.

Efekt sprężyny jest swoistym "skutkiem ubocznym" poważnych stresorów (np. ubożenie w realnej stagnacji gospodarczej), wpływających na:
- zanikanie indywidualnych przekonań co do naturalnej powinności zachowywania zawsze podczas kryzysu postawy nienagannej;
- zanikanie społecznego zaangażowania w dezaprobatę dla postaw uznawanych w ramach systemu wychowawczego za naganne.

---------



niedziela, 6 grudnia 2015

kocie filmy

Cześ i czołgiem!
Dzisiaj wezmę się za komentarz czegoś, co koty naprawdę uwielbiają - filmy. Moim ulubionym gatunkiem są horrory i wszelakie straszne dzieła, ale to nie znaczy, że nie oglądam całej reszty. Obecnie biorę pod lupę rok 2015 i przedstawię Wam część filmów, które dane mi było obejrzeć.

1. Hotel Transylwania 2.
Film trwający 1h 29min.
Opis: "Zarząd Hotelu Transylwania zmienił nieco regulamin i teraz pośród upiorów mogą w nim mieszkać także ludzie. No, ci nieco bardziej odważni ludzie. Ale Drac nie wszystko widzi w różowych (czy może raczej czarnych) barwach, obawia się bowiem, że jego półczłowieczy-półwampirzy wnuk nie przejawia symptomów wampira… Zamierza więc, łącząc siły z Frankiem, Murrayem i Griffinem, poddać go wampirzemu treningowi. To jednak nie wszystko. Hotel zapragnął odwiedzić Vlad, bardzo, bardzo, bardzo stary (i staroświecki) ojciec Draca. Sytuacja komplikuje się, gdy Vlad dowiaduje się, że jego wnuk nie jest wampirem czystej krwi, a Hotel Transylwania mogą odwiedzać ludzie…"
Mój komentarz: Jeśli widzieliście i polubiliście część pierwszą, to i druga przypadnie Wam do gustu. Więcej potworów, więcej akcji, ale przede wszystkim - równie śmieszna i sympatyczna bajka. Często łapię się na tym, że kolejne części bywają, no cóż, gorsze? Nudniejsze? A ta taka nie była. Niesamowicie szybko zleciało mi te 1,5h filmu. Polecam dla wszystkich, bez względu na wiek.


Zwiastun:


Ocena: 8/10.


2. Igrzyska Śmierci: Kosogłos. Część 2.
Film trwający 2h 25min.
Opis: "Katniss Everdeen i przywódcy Dystryktu 13 rozpoczynają wielką ofensywą przeciwko Kapitolowi. Walka toczy się już nie tylko o przetrwanie, ale o przyszłość całego narodu. Katniss wspierana przez Gale'a (Liam Hemsworth), Finnicka (Sam Claflin) oraz Peetę (Josh Hutcherson) planuje zamach na prezydenta Snowa (Donald Sutherland). Bezwzględni wrogowie i moralne wybory, przed którymi stanie Katniss, będą dla niej większym wyzwaniem niż cokolwiek, co wcześniej przeżyła na arenach Głodowych Igrzysk."
Mój komentarz: Same książki dotyczące Kosogłosa przeczytałam milion lat świetlnych temu, jak jeszcze nikt nie wiedział kto to Katniss. Wracałam wielokrotnie do jej historii, aż nadszedł wielki bum i nakręcono filmy. Bardzo nieufnie i ostrożnie do tego podchodzę. Kosogłos dał radę. Z kilkoma zastrzeżeniami, ale był naprawdę w porządku. Miałam okazję być w kinie, przy wielkim ekranie emocje były naprawdę ogromne. Był śmiech, podskakiwanie ze strachu i płacz, więc z mojej strony - dano radę. Polecam dla ludzi o ciut mocniejszych nerwach z powodu niektórych scen, które po prostu nie są dla dzieci.


Zwiastun:


Ocena: 10/10 (dużo ze względu na niesamowity sentyment).


3. Taśmy Watykanu.
Film trwający 1h 31min.
Opis: "27-letnia Angela Holme w zagadkowy sposób sprowadza cierpienie i śmierć na każdego, kto znajdzie się w jej pobliżu. Miejscowy ksiądz, ojciec Lozano, zaczyna badać jej przypadek i dochodzi do wniosku, że kobieta padła ofiarą opętania. Bezradny w konfrontacji z siłą nieczystą, zwraca się o pomoc do Watykanu. Na prośbę kapłana, Stolica Apostolska wysyła na miejsce parę doświadczonych egzorcystów – kardynała Bruuna i asystującego mu wikariusza Imaniego. Duchowni nie wiedzą, że przyjdzie im zmierzyć się ze starożytnym demonem, którego szatańskie moce wykraczają poza wszystko, z czym dotychczas mieli do czynienia."
Mój komentarz: Jak już wspominałam - uwielbiam horrory. Ten na zwiastunie wyglądał cudownie.
Tylko na zwiastunie. Mój czas uważam za zmarnowany. Nie polecam, po prostu. Ani to konkretnie o Watykanie, ani konkretnie o egzorcyzmach. 


Zwiastun:


Ocena: 3/10 (za ładny zwiastun).

4. Papierowe miasta.

Film trwający 1h 49min.
Opis: "Ekranizacja bestsellerowej powieści Johna Greena, autora ”Gwiazd naszych wina”. Quentin Jacobsen - dla przyjaciół Q - od zawsze jest zakochany we wspaniałej koleżance, zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum. Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi pokonać setki kilometrów. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni niż sądzimy."
Mój komentarz: Nastawiłam się na coś fajnego, na coś dobrego. Nie czytałam książki, bo - o dziwo - mnie znudziła. Wolałam film. Fajne wprowadzenie, fajne rozwinięcie, fajni aktorzy, fajniefajniefajnie, film fajny, ale zakończenie? No, nie fajne. A przynajmniej mnie rozczarowało. Może oczekiwałam lekkich fajerwerków, a tu tak trochę... Zaczęły wystrzelać, ale uderzyły w ziemię i nie wystrzeliły.


Zwiastun:


Ocena: 8/10.

5. Szubienica.
Film trwający 1h 21min.
Opis: ""Szubienica" nie jest typowym horrorem. Może zaskakiwać fakt, że film w ogóle wszedł do kin. To bowiem dzieło fanowskie, stworzone przez amatorów gatunku. To uchwycona przez kamerę zabawa miłośników horroru, którzy postanowili podzielić się swoją pasją z podobnie do nich myślącymi osobami na całym świecie. Przy takim nastawieniu wszelkie ewidentne braki – czy to w budżecie, czy to w umiejętnościach twórców – przestają się liczyć. "Szubienica" podbija serca właśnie autentyczną radością twórczą, która dla przeciętnego "zaliczacza" filmowych produkcji będzie kompletnie niezrozumiała."
Mój komentarz: A mi się podobała! Trzymała w napięciu, wszystko było tam gdzie powinno i zakończenie zaskakujące. Film świetny, chętnie obejrzę go kolejny raz. Sam film o wiele lepszy niż zwiastun. Polecam mocno!

Zwiastun:


Ocena: 9/10.

6. Cyberbully.
Film trwający 1h 2min.
Opis: "Nastoletnia Casey Jacobs jest zmuszona do wykonywania poleceń hakera, który szantażuje ją kompromitującymi zdjęciami."
Mój komentarz: Maisie Williams, która dobrze zagrała swoją rolę. Sądzę, że powinni go pokazać w szkole, bo po skończonym seansie siedziałam przez kilka minut wbita w fotel, zastanawiając się nad tym co obejrzałam.

Zwiastun:


Ocena: brak. Po prostu wyróbcie własne zdanie na temat prześladowania w internecie.

7. Fantastyczna czwórka.
Film trwający 1h 46min.
Opis: "Fantastyczni superbohaterowie, jakimi ich jeszcze nie oglądano: w nowym wydaniu, nowej konwencji i w nowej obsadzie aktorskiej. Historia czworga outsiderów, którzy przenoszą się to alternatywnego i pełnego niebezpieczeństw świata, gdzie ulegają zdumiewającej przemianie i nabierają niezwykłych mocy. Po powrocie muszą się nauczyć wykorzystać swoje nowe umiejętności i ocalić Ziemię przed potężnym wrogiem, który niegdyś był ich przyjacielem."
Mój komentarz: Miles Teller, którego mega uwielbiam, superbohaterowie, dużo akcji, bardzo mi się podobał.

Zwiastun:


Ocena: 7/10.

8. Ant-Man.
Film trwający 1h 57min.
Opis: "Zawodowy oszust Scott Lang (Paul Rudd) aka Ant-Man, za sprawą niezwykłego kostiumu potrafi zmniejszać się do rozmiarów mrówki, zyskując jednocześnie nadludzką siłę. Gdy świat stanie w obliczu nowej generacji zagrożeń, Ant-Man wraz ze swoim mentorem doktorem Hankiem Pymem (Michael Douglas), zaplanuje skok, który może zapobiec katastrofie."
Mój komentarz: Na początku średnio byłam co do niego przekonana. Powolutku przekonałam się do obejrzenia i warto było. Sama animacja mrówek była świetna. Warto obejrzeć.

Zwiastun: 


Ocena: 8/10.

9. Ted 2.
Film trwający 1h 59min.
Opis: "John (Mark Wahlberg) i Ted wciąż mieszkają w Bostonie i mają się znakomicie. Tyle że John jest teraz rozwodnikiem, a Ted ułożył sobie życie z uroczą Tami-Lynn (Jessica Barth). Kiedy dopada ich rutyna, decydują się na dziecko. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie wspólnota Massachusetts, która nie uznaje Teda za człowieka, brutalnie uprzedmiotowiając go do roli "własności", co rujnuje myśl o adopcji. Ted traci pracę, a jego małżeństwo zostaje unieważnione. Wściekły i przygnębiony Ted prosi Johna, by pomógł mu pozwać stan Massachusetts i odzyskać należne mu prawa. Do walki angażują młodą miłośniczkę (leczniczej) marihuany, prawniczkę Samanthę L. Jackson (Amanda Seyfried). Kiedy przegrywają, ostatnią szansą pozostaje podróż do Nowego Jorku i spotkanie z legendarnym adwokatem broniącym praw cywilnych, Patrickiem Meighanem (Morgan Freeman), który pomógłby im wnieść apelację. Jeśli wygrają, udowodnią całemu światu, że Ted nie jest jedynie pachnącym marychą pluszowym misiem, ale pełnoprawnym obywatelem Stanów Zjednoczonych - z tymi samymi prawami, co inni ujarani i popijający piwo ludzie."
Mój komentarz: Jeśli widzieliście jedynkę, to sądzę, że drugą częścią się nie zawiedziecie. Utrzymana w klimacie typowym dla Teda, wiecznie z alkoholem i marihuaną w łapkach. Muszę przyznać, że jak w "Tedzie"dodano motyw przyjaźni, rodziny i ważniejszych wartości, tak w dwójce tego trochę zabrakło. Mamy samego misia i jego żonę, staranie się o przyznanie "człowieczeństwa" Tedowi, ale jakoś... zabrakło tego co konkretne i zamierzone.

Zwiastun: 


Ocena: 7/10.

10. W głowie się nie mieści.
Film trwający 1h 34min.
Opis: "Dorastanie bywa trudne, także dla Riley. Jak każdym z nas, bohaterką kierują uczucia: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek. Kiedy dziewczyna jest zmuszona porzucić swoje dotychczasowe życie na środkowym zachodzie USA, ponieważ jej ojciec dostał pracę w San Francisco, usiłuje dostosować się do nowej sytuacji. Chociaż Radość, najważniejsze uczucie, robi wszystko, by utrzymać pozytywną atmosferę, Riley nie jest łatwo odnaleźć się w nowym mieście, domu i szkole…"
Mój komentarz: Widziany dwa razy, bajka przyjemna i lekka, miła, ale nie zachwyca.

Zwiastun: 


Ocena: 7/10.

11. Wiek Adaline.
Film trwający 1h 50min.
Opis: "Urodzona na początku XX wieku piękna Adaline jako dwudziestolatka ulega wypadkowi, na skutek którego przestaje się starzeć. To co wydaje się spełnieniem marzeń o nieśmiertelności, z czasem przynosi dramatyczne konsekwencje. Adaline musi się ukrywać przed władzami, które chcą poddać ją eksperymentom. Wciąż podróżując, zmieniając tożsamość traci kontakt z najbliższymi, którzy starzeją się na jej oczach. Ta pełna przygód i dramatycznych wydarzeń podróż przez życie Adaline trwa przez cały niemal XX wiek. To życie jest fantastycznie wręcz interesujące, kolorowe, niezwykłe ale także bardzo samotne. W końcu Adaline znajduje miłość, dla której warto wyrzec się nawet nieśmiertelności. Ale czy to możliwe?"
Mój komentarz: Ma w sobie coś poruszającego, co sprawia, że w pewnych momentach przechodzą ciarki.
Zwiastun:


Ocena: 6/10.

12. Naznaczony: rozdział 3.
Film trwający 1h 37min.
Opis: "Rozdział trzeci odsłoni przed nami historię sprzed wydarzeń, jakie działy się w nawiedzonej rodzinie Lambertów w obu poprzednich częściach. Początkująca aktorka Quinn Brenner (Stefanie Scott) czuje, że z zaświatów próbuje się z nią skontaktować matka. O pomoc zwraca się do utalentowanego medium - Elise Rainier. Elise, poruszona sytuacją wrażliwej nastolatki, próbuje ochronić ją przed duchami, ale tragedia, jaką przeżyła sprawia, że niechętnie używa swoich mediumicznych zdolności. Podczas gdy owdowiały ojciec dziewczyny, Sean (Dermot Mulroney), próbuje scalić rodzinę po śmierci żony, szokujący wypadek przykuwa nastolatkę do łóżka. To właśnie wtedy nad bezsilną Quinn gromadzą się złe, nadprzyrodzone moce. Wciąż niechętna Elise, walcząc z własną wiarą, postanawia pomóc przerażonej nastolatce i skontaktować się ze zmarłymi. Pomagają jej w tym nielicencjonowani parapsychologowie - Tucker (Angus Sampson) i Specs (Leigh Whannell). Szybko okazuje się, że duch, któremu ma stawić czoła Elise jest najbardziej bezwzględnym wrogiem, z jakim kiedykolwiek przyszło jej się zmierzyć - nienasyconym demonem o niepowstrzymanym głodzie ludzkiej duszy."
Mój komentarz: Oglądaliście poprzednie części? Podobało się? To nie psujcie sobie ich tym filmem. Dno.

Zwiastun: 


Ocena: 4/10.

13. Mad Max: Na drodze gniewu.
Film trwający 2h.
Opis: "Prześladowany przez demony przeszłości Mad Max uważa, że najlepszym sposobem na przeżycie jest samotna wędrówka po świecie. Zostaje jednak wciągnięty do grupy uciekinierów przemierzających tereny spustoszone przez wojnę nuklearną (Wasteland) w pojeździe zwanym War Rig, prowadzonym przez Imperatorkę Furiosę. Uciekają z Cytadeli sterroryzowanej przez Immortana Joe’ego, któremu odebrano coś wyjątkowego. Rozwścieczony watażka zwołuje wszystkie swoje bandy i wytrwale ściga buntowników, podczas gdy na drogach toczy się wysokooktanowa wojna."
Mój komentarz: Świetna muzyka, niezły pomysł na ogólny film, dużo akcji, wybuchów, pościgu, wszystkiego. Naprawdę niezły, wart obejrzenia film.

Zwiastun: 


Ocena: 8/10.

14. Projekt Lazarus.
Film trwający 1h 23min.
Opis: "Grupa studentów przeprowadza eksperyment na martwym psie, starając się przywrócić go do życia. Gdy odkrywają sposób na ożywianie zmarłych i pragną ogłosić to światu, ich dziekan zamyka projekt i konfiskuje wszelkie materiały. Oburzeni uczniowie postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i powrócić do badań. W trakcie pracy dochodzi do tragicznego wypadku, w którym ginie Zoe (Olivia Wilde). Pozostali decydują się wskrzesić koleżankę w ten sam sposób, w jaki ożywili psa. Nie wiedzą jednak, jakie niesie to ze sobą konsekwencje..."
Mój komentarz: Niezły, do obejrzenia, ale szału nie wywołał.

Zwiastun:


Ocena: 6/10 (plus, bo uwielbiany przeze mnie Evan Peters i niezła Olivia Wilde, która mimo wszystko mogła postarać się zagrać to lepiej).


15. Avengers: Czas Ultrona.
Film trwający 2h 21min.
Opis: "Kiedy Tony Stark próbuje wskrzesić dawno zapomniany program utrzymania światowego pokoju, sytuacja niespodziewanie się komplikuje. Na scenę wkracza mroczny Ultron ze zbrodniczym planem zniszczenia całej planety. Los milionów niewinnych istnień spocznie w rękach najpotężniejszych bohaterów Ziemi z drużyny Mścicieli. Iron Man, Kapitan Ameryka, Thor, Hulk, Czarna Wdowa i Hawkeye zostaną wystawieni na największą próbę pełną niełatwych sojuszy i niespodziewanych zwrotów akcji."
Mój komentarz: To Avengers. Kocham Avengers. Nie trzeba nic więcej mówić.

Zwiastun:


Ocena: 9/10.

16. Chappie.
Film trwający 2h.
Opis: "W dzisiejszych czasach roboty do zadań specjalnych stają się codziennością. W brutalnym świecie Johannesburga policja i wojsko używają ich do tłumienia zamieszek i walki z gangsterami. Chappie jest jednym z robotów nowej generacji, które myślą i czują. Niewiele różni się od nas, ludzi. Jest jak dziecko i tak jak ono poznaje świat oczyma opiekunów. Kiedy Chappie dostaje się w ręce gangsterów, ci resetują jego dotychczasową wiedzę i uczą wszystkiego od nowa, tak by pracował dla nich. Poczciwy, budzący sympatię robot, nie do końca świadomy wyrządzania zła, uczestniczy w brutalnych napadach rabunkowych i życiu przestępczego półświatka."
Mój komentarz: Jestem zakochana w tym filmie, a Yo-Landi i Ninja idealnie wpasowali się w swoje role. Cudowny.

Zwiastun:


Ocena: 9/10.

17. Zbuntowana.
Film trwający 2h.
Opis: "Nastoletnia Beatrice Prior w imię miłości porzuciła uporządkowany świat i teraz, naznaczona piętnem Niezgodnej, musi zmagać się z konsekwencjami swojej decyzji. Podjęta przez nią walka może mieć wpływ nie tylko na jej osobistą przyszłość, ale także wstrząsnąć posadami otaczającego świata. O ile oczywiście  uda jej się udźwignąć spoczywające na niej brzemię, by w ogarniętym wojną domową świecie zdać niespodziewany i trudny egzamin dojrzałości. A jednocześnie nie utracić tego, na czym zależy jej najbardziej."
Mój komentarz: Film TAK BARDZO różny od książki, że z kina wyszłam z niesmakiem, denerwując się i bijąc ściany plakatem.

Zwiastun: 


Ocena: 6/10 (tylko z uwielbienia do samej historii i książki).

18. Pięćdziesiąt twarzy Greya.
Film trwający 2h 4min.
Opis: "Anastasia Steele (Dakota Johnson) jest młodą studentką literatury, która przeprowadza wywiad z intrygującym Christianem Greyem (Jamie Dornan) - milionerem i przedsiębiorcą. Dziewczyna jest zafascynowana inteligentnym i przystojnym mężczyzną. Jednak gdy ich spotkanie dobiega końca, stara się o nim zapomnieć. Grey zjawia się jednak w sklepie, w którym dorywczo pracuje Anastasia i prosi o kolejne spotkanie. Studentka zgadza się - tym samym wkracza w niebezpieczny świat pożądania, erotyki i głęboko skrywanych pragnień."
Mój komentarz: To nie jest film o BDSMie. To jedynie błędne przekonanie jakby wyglądał, gdyby ludzie nie znali granic i napierdalali się z miłości pięściami po mordach.

Zwiastun:


Ocena: 5/10.

19. Jupiter: Intronizacja.
Film trwający 2h 5min.
Opis: "Jupiter Jones (Mila Kunis) urodziła się pod osłoną nocnego nieba, a jej narodzinom towarzyszyły znaki świadczące o tym, że jest stworzona do wielkich rzeczy. Dorosła już Jupiter nadal chce sięgać gwiazd, ale na ziemię sprowadzają ją obowiązki pani sprzątającej cudze mieszkania i niekończąca się passa nieudanych związków. Dopiero gdy na Ziemię przybywa Caine (Channing Tatum), genetycznie zaprogramowany były zwiadowca wojskowy, którego celem jest odnalezienie Jupiter, zaczyna ona dostrzegać przeznaczenie, które czekało na nią cały czas: w jej kodzie genetycznym jest bowiem zapisane, że jest spadkobierczynią niezwykłego dziedzictwa, które może zmienić układ sił we wszechświecie."
Mój komentarz: Film widziałam dwa albo trzy razy. Warto, cała fabuła jest naprawdę świetna, a Mila Kunis idealnie odnalazła się w swojej roli. Nawiązania do planet i kosmosu? Mnie zawsze łapie i zwala z nóg.

Zwiastun:


Ocena: 8/10.

----------

Kłaniam się, dziękuję za przeczytanie i doceńcie to do jasnej cholery, bo robiłam tę notkę kilka godzin...

piątek, 4 grudnia 2015

koty powracające do rodzinnych stron

Czołgiem! Jako prawie że świeżo upieczona 19latka, dostałam na urodziny prezent. Tak samo jak i rok temu, tak i teraz zrobiłam tatuaż. Ze sporym opóźnieniem przez chorobę, ale jest. Tym razem był to powój. Prosiliście, bym opowiedziała coś o swoich dziarach, bo jakby nie patrzeć mam ich już 4. Tak więc złapałam za dużą czekoladę, zapisałam zdjęcia do pokazania i tutaj zamieszczę wszystko o tatuażach.
Jak już wspominałam, pierwszy był 20.11, rok temu. Był on wymarzonym prezentem na 18stkę. Tak naprawdę tatuowanie trwało góra 30 minut. Oto ona.



Kolejnym miała być orchidea, ale na jej miejsce wpasował się koliber. I tu pytanie - jak to? Nie przemyślałaś wzoru? Nie czekałaś tylu lat na pewność, że chcesz go mieć?
Otóż...
               ...nie.
Można powiedzieć, że był spontaniczny. Że zakochałam się w samym pomyśle odkąd się pojawił. Tatuowanie mnie trwało jakieś 2h, a byłam w średnim stanie fizycznym. Dałam dumnie radę, a denerwujący był jedynie proces gojenia się, gdzie nie mogłam przez jakiś czas oprzeć się plecami.



Aż w końcu nadeszła orchidea, wcześniej planowana. Tatuowanie trwało 1,5h.


I najnowszy - powój na ręce. Tatuowanie - 1,5h.



Zdjęcie jest średniej jakości i to ze snapa, robione po zdjęciu opatrunku i umyciu go. Tutaj macie przykład jak tatuaż wygląda zaraz po zrobieniu.
Nic przyjemnego, prawda? Ale za to jaki efekt jak się zagoi!
Tutaj najczęstsze pytania dotyczące tatuażów, na które odpowiadam ZE SWOJEGO punktu widzenia. Pamiętajcie o tym, że to moje ciało i że Wasze może reagować ZUPEŁNIE inaczej.


--------------------------------------------

1. Czy to boli?
Tak, skarby, nie ma się co oszukiwać. Tatuowanie to wbijanie igły z tuszem pod skórę człowieka z ogromną prędkością. Boli i tyle. Jednego mniej, drugiego bardziej. Najbardziej palącym i męczącym bólem był dla mnie ten na ręce. Tak, wcześniejsze były na kręgosłupie i łopatce. Bolało również, ale bardziej jak wibrowanie na całym ciele. A ręka? To jakby wziąć rozpaloną żyletkę i ciąć skórę przez 1,5h.

2. Ile będzie kosztował wzór x wielkości?
Tyle, ile powie Ci tatuator. To jego praca, on zmienia wzór, ważne jest czy to kolor, czy czerń. Może rzucić cenę y za czarny tatuaż, a podczas pracy pytać, czy może dodać koloru, bo ma taką wizję jako artysta (tak było w moim przypadku, nie dopłacałabym nic więcej). Nie zgodziłam się, chcę wszystko w czerni. Ważne są szczegóły, oraz milion innych czynników. Chcesz wiedzieć jaka cena? Pytaj o to osobę, która te tatuaże tworzy.

3. Czy mogę dotknąć tatuażu?
NIE. Jestem pluszakiem? Albo małym kotkiem, żeby pytać o dotknięcie futerka? Nie, nie, wciąż nie. Interesuje Cię jego faktura? To cudownie. Ale po zagojeniu nie czuć NIC. Zwykła skóra, nic więcej. Z zamkniętymi oczami nie poczujesz wygojonego tatuażu. Dotykać mnie po dziarach może jedynie partner, ewentualnie bliskie osoby, którym na to pozwalam.

4. Jak Ty będziesz wyglądała mając 80 lat?
Odpowiedź jest prosta.
Zajebiście.




5. Co oznacza Twój tatuaż?

"Dżiz, gdybym chciała o tym gadać, to pewnie wytatuowałabym sobie na karku czcionką 15, żebyś nie musiał się zbliżać, jak będziesz chciał przeczytać znacznie."

6. Mogę zrobić zdjęcie Twojego tatuażu?
A co ja jestem, zwierzątko z ZOO, żeby mnie znajomym później pokazywać? Stanowcze, kurwa, nie. Sztuka sztuką, ale grono ludzi, które mogą zrobić zdjęcie moim dziarom jest tak liczne jak palce u jednej ręki.

7. Co będzie jak Ci się znudzi?
Będzie to moja sprawa. To gdybanie, w dodatku bez sensu. Dlaczego poszedłeś do tej szkoły? Znudzi Ci się. Dlaczego jesteś w związku? Znudzi Ci się. Dlaczego założyłeś rodzinę i masz dwójkę dzieci? Z n u d z ą  C i  s i ę. Chcesz mieć pytania z serii "gówno wiem, ale się wypowiem pakując buty w Twoje życie"? Nie? Ja też nie.

8. Jak trzeba dbać o tatuaż?
Tak, jak powie Ci specjalista. Ja (wciąż powtarzam, JA) po wydziaraniu i powrocie do domu rękę umyłam letnią wodą i zwykłym mydłem, wysuszyłam ręcznikami papierowymi, posmarowałam maścią (Alantan plus), zakryłam folią spożywczą i zakleiłam taśmą. Po co to wszystko? Tatuaż to wciąż świeża rana, która musi się zagoić. Nie może się tam dostać brud, czy inne paskudztwa. Skoro wzięliśmy odpowiedzialność za dzieło na skórze, które zostanie z nami do końca życia, to bądźmy również odpowiedzialni za dbanie o to.

9. Ile będziesz nosiła tę folię?
Teoretycznie? 3 dni. Praktycznie? Aż będę miała pewność, że tatuaż jest zagojony. Uwierzcie, takie rzeczy się widzi. A już na pewno wie w momencie, gdy jest to czwarta dziara.

10Co zrobisz, jak poznasz faceta, a jemu się tatuaż nie spodoba?
Nigdy w życiu nie byłaby z kimś, kto nie akceptowałby mojej sztuki na ciele. Mój partner akceptuje moje tatuaże i bardzo mu się podobają. Sam zafundował jeden z nich, więc to aprobuje. Dla niego to wyrażanie siebie w taki, a nie inny sposób. 

11. Co powiesz dzieciom?
Ale jakim? Tym obcym, na ulicy?

12. Ale jak to tak na stałe? On się nie zmyje?
Nie. Nigdy. Będę stara. Pomarszczona. Z obwisłymi piersiami. Zmarszczkami. I wykurwistym* tatuażami, w których będę się czuła najlepiej.

13. Ciekawostka - co biblia mówi o tatuażach?
"Biblia wspomina o tatuażach tylko raz: „Nie wolno wam (...) wykonywać na sobie tatuowanych znaków” (Kapłańska 19:28). Bóg dał taki nakaz starożytnym Izraelitom, by odróżniali się od ludzi z okolicznych narodów, którzy ozdabiali swe ciała imionami lub symbolami swoich bogów (Powtórzonego Prawa 14:2)."

14. Jak mogłeś się tak skrzywdzić?
Cytując jedną osobę - odejdź, zanim ja Cię skrzywdzę.



---------------------


poniedziałek, 28 września 2015

koty oszukane
koty zdradzone
koty obolałe
koty podrapane

ale koty muszą wierzyć
muszą, że będzie lepiej
muszą mieć jasną nitkę
trzymającą ich dziewiąte życie
mimo urwanego ucha
złamanego ogona
mimo połamanych pazurów i wyrwanych wąsów
koty wylizują swoje rany
żyją z tym co mają
przeczekując najgorsze w śmietnikach
wychodząc nocą z podniesionym pyskiem
koty nikomu już nie zaufają
---


Boję się, to oczywiste. Ciągle jestem między złym, a gorszym. Tworzę to chyba, żeby poczuć jakąś ulgę z wygadania się. Przypominajcie mi, że będzie lepiej. Że zawsze było, że łamałam swoje kończyny, kaleczyłam swoje ciało i byłam silniejsza z czasem. Kiedyś pomogę innym, kiedyś pokażę to co przeżyłam ja, opowiem to komuś i nauczę ich, że zawsze można być szczęśliwym. Jeszcze nie raz wpadnę w histerię. Nie raz będę się dusiła płaczem, gryzła, drapała, żeby tylko nie bolało. Nie raz jeszcze zrobię coś głupiego, może trochę mniej niż popijanie przeciwbólowych energetykiem. Nie raz nie prześpię nocy, nie raz będę pusta w środku, nie raz będę moczyła poduszkę tyloma łzami, że można je wyciskać. Nie jedną godzinę posiedzę patrząc się w ścianę. Nie raz stracę przytomność.
Będzie tego wiele.
I muszę pamiętać, muszę patrzeć na moją gwiazdę na nadgarstku, że ja nadal świecę, nie za mocno, żebym nie została zniszczona, ale na tyle jasno, by przetrwać to wszystko.
Pamiętaj.
 http://jestessamznikadpomocykurwa.blogspot.com/2014/12/a-teraz-sie-skup-i-mnie-dokadnie.html

środa, 9 września 2015

martwym kotom wciąż bije serce
wciąż bije za szybko
oglądają się za sobą
szukając czegoś w niczym
patrząc za siebie
uciekając za czymś co było
bojąc się że znowu będzie

środa, 8 kwietnia 2015

Wiecie. Zawsze podziwialam milosc staruszkow. Ale taka milosc kompletnie bezwarunkowa, dojrzala. Ludzie czesto sie kloca, wyzywaja, rzucaja talerzami. Przeklinaja, placza i rwa wlosy z glowy. Ale jak wazny jest ten moment, gdzie mimo nie odzywania sie do siebie nadal tak uwazany na te druga osobe? Gdzie mimo deszczu, nachylamy parasol w strone ukochanego/nej, tylko po to, by nic jej nie bylo? To chyba jest wlasnie to.
Mozemy wszystko, a nadal bedziemy. Nie ma miesiac, dwa, czy rok. Na tak dlugi okres czasu, gdzie nie bedziemy potrzebowali niczego i nikogo innego. To mnie zachwyca. Zachwycaja mnie czyste uczucia, kompletnie bezwarunkowe i przede wszystkim dojrzale.
Moge sie juz nazwac niespelniona romantyczka?

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Cześć, przyszłam się pożalić.
Dlaczego to wielkie gówno musiało mi wyrosnąć pod ustami. Muszę go jakoś nazwać.
I muszę umyć włosy, no. Nie chciała mi się załączyć ciepła woda, myślałam, że korek ujebię.
Oglądam film, jakiś o wampirach, ale naprawdę fajowy.
No i mi źle, ale wiecie, to już taka norma jest.
Muszę bardzo nauczyć się panować. Nie dawać ponieść niepotrzebnym rzeczom.
Bardzo dałam się temu wszystkiemu zniewolić. Nachyliłam swój kark na to wszystko i grzecznie przyjmuję ciosy.
Wolno stawiamy kroki, szybko rzucamy urok.


wtorek, 31 marca 2015

Pada śnieg. Mamy 31.03, zaraz kwiecień. Smętne spoglądanie za okno mi nie pomaga. Widzę jedynie poszczególne krople deszczu na szybie i katastrofę, która odbywa się na dworze. Siedzę cała powyginana, nie mogąc sobie znaleźć miejsca. Dodatkowo chrypię i szumię, pozbywając się głosu przez ból gardła. Ciężko wzdycham, bo cholerne programy do obróbki zdjęć tną się jak nastoletnie emo. Rozsiadam się wygodniej i zasuwam roletę. Za żadne skarby nie chcę na to patrzeć. Zaczyna mnie boleć głowa, na twarzoksiążce zostawiam tylko jedno okienko rozmowy otwarte. Dzisiaj mnie nie ma, dzisiaj hibernuję. Obudziłam się na słoneczne dni, czekam na nie znowu. Taki kompletny brak ochoty. Miałam iść się spotkać ze znajomymi, ale chyba odpada. Nie wyjdę z własnej woli na ten koniec świata. Deszcz się ze mną zgadza, nawalając w parapet jak opętany. Ubrudziłam trochę myszkę nutellą. I muszę wziąć leki.
Albo obejrzę bajkę.

czwartek, 19 marca 2015

cześć, tu ja. to znaczy, średnio może Was to dziwić, bo to mój pseudo internetowy pamiętnik, ale jednak. z kultury warto się przedstawiać. chcę nadać sens słowom, chcę je pokazać w tak piękny sposób, jakby były obok Was, byłby żywe, skaczące, jakby kule światła. dziś jest dzień włosów zakładanych za uszy, dzień zagryzania warg i lekkiej tęsknoty, lekkiej, bo zajmuję się zajmowaniem umysłu. nie robię nic produktywnego, omija mnie tyle rzeczy, że mogę poświęcić się sobie. nie jestem do tego przyzwyczajona. gdzie z czystym sumieniem leżę i wiem, że jutro już zaczyna się mój weekend. głęboki wdech. czerpię słoneczną energię całą swoją mocą, najbardziej jak tylko mogę. chcę się rozciągać, przeciągać. chcę by ta wiosna nauczyła mnie nowych rzeczy. delikatnych rumieńców, śmiania się patrząc w niebo, biegania wśród trawy, chcę się poczuć wolna, to w końcu rok gdzie mam 18 lat. to ważny rok, nie mogę tego zaniedbać. chcę by moje oczy miały mój kolor, by nie zmieniały barw. a jeśli już muszą - to z nadmiaru dobrych wrażeń, tylko i wyłącznie. chcę dać radę, i want this so fuckin much. chcę dalej podróżować, chcę próbować nowych rzeczy. chcę by tak jak i za oknem, tak i we mnie rozrosła się wiosna i świeżość doświadczeń.

poniedziałek, 9 marca 2015

jak sobie

Cześć. Tu znowu nikt ważny. Ktoś nieważny z problemami. Każdy tutaj wie jak bardzo potrafię się żalić. To kolejna chwila w której mam zamiar to zrobić.
Jestem zwierzęciem dzikim. Trudnym do oswojenia. Wymagam wiele pracy, zaufania. To nie jest hopsiup, by mnie zyskać. Ale nie jest to przecież niemożliwe. Niektórym się udaje. Często mam wrażenie jakby żałowali. Że dali radę. Że ja się dałam. Może to prawda. Jestem zwierzęciem nad wyraz emocjonalnym. Szybko się przywiązuję, chce więcej i więcej.  Potrzebuje dużo uwagi, zainteresowania, pytań i dokładnego doglądania mnie. Nie mogę zostać sama, wariuje wtedy. Niepotrzebne mi jedzenie i ulubiona zabawka, skoro Pan wyszedł i nie poświęca mi swojego czasu.
A teraz główny problem. Jak przestać się starać, a w końcu zaufać? Jak zrozumieć,  że nie każda musi być kolejną pierwszą, a ja ściągnięta na drugi plan? Kiedy do mojej głowy dotrze nitka zaufania, w której to zrozumiem i się otworzę? Czy wszystko co mnie spotkało zrobiło ze mnie kogoś tak bezdusznego? Nie chce taka być. To nie ja.
Niech mnie ktoś opierdoli. Później przytuli.

sobota, 7 marca 2015

jedyne co czuję to ból serca
wiążący
plątający
naprzemiennie z wygodą nowego fotela
tracę szacunek do siebie
besztam się za wszelakie odejścia od normy
spoglądam jedynie z góry
obojętnym wzrokiem
mrużąc oczy
i ciężko wzdychając
garbię się
przez ciężar natłaczających się
myśli na mych ramionach
chciałabym widzieć więcej
wziąć nożyce
i po prostu skrócić pewne
z n a j o m o ś c i
które są
p r o b l e m a t y c z n e
nie trzeba się odcinać
wystarczy poluzować supły
gdzie jam największym problemem siebie samej
---