wtorek, 3 kwietnia 2018

Interesujące. Gdyby tylko moje życie było na tyle ciekawe, pełne przygód, ludzi, czegokolwiek co jest właśnie interesujące, to może mogłabym nawet napisać o nim książkę. Tymczasem, stety niestety, wcale takie nie jest. Jest za to problematyczne, uciążliwe i pełne mojego przywracania oczami. A kto by chciał to czytać? Jak miałabym stworzyć piękne i szczęśliwe zakończenie, skoro jeszcze go nie ma, a droga nie jest usiana różami? Naprawdę lubię pisać. Czuję satysfakcję dzięki moim myślom i łatwością, z którą potrafię przechylić moją głowę i wylać prawym uchem słowa, które mam. Tylko po cholerę mi to wszystko. W mojej książce byłoby tysiące narzekań. Na to co mnie boli, na problemy z główką, na cholernych ludzi, którzy potrafią być tak dziko chujowi. Ludzie nie chcą czytać o kłopotach bez rozwiązań. Chcą prostych i dokładnych wskazówek - schudnij już w tydzień! Ten jeden trik pomoże Ci pozbyć się [wstaw coś, czego chcesz się pozbyć]! Oszukała lekarzy, sprawdź jak [zrobić coś, co "oszukało" wszystkich lekarzy]!
No a ja nie mam żadnego złotego rozwiązania na to wszystko. Jeśli bym miała, to pewnie byłabym przeszczęśliwym człowiekiem, z milionami na koncie, mieszkając na Malediwach. And guess what, mieszkam w Częstochowie i jestem cholernie biedna. Moja sytuacja nie jest w sumie jakoś specjalnie tragiczna, mam tego świadomość. Bywa kiepsko, ale tak czy owak daję sobie radę. Tylko czasem moja głowa na to nie pozwala. Otóż dzień w dzień walczę ze sobą. To nic nowego, obecnie jest to nawet popularne. Choroby i takie tam. Ja nawet nie wiem co mi dokładnie jest. Chciałabym znać nazwę. Tak jak z fizycznymi chorobami, masz przeziębienie - bierzesz witaminy, masz grypę - żresz Gripex, wykryto u Ciebie raka - katujesz się chemioterapią. A jedyne co obecnie mam, to co tygodniowe wizyty u kogoś, kto po prostu słucha mojego pierdolenia i stara się mi wytłumaczyć z czym mam problem i czemu dzieje się właśnie tak. To serio męczące. A ja i tak jestem ciągle zmęczona.
Liczę trochę na nadzieję. Na to, że poprawi się jak wyjdzie słońce. Że będzie lepiej, jak dostanę leki. Obecnie pozostaje mi tu trwać, pisać, rysować, oglądać (co robię już nałogowo) i czekać na decyzje innych. W tym cholernej pogody.