niedziela, 10 grudnia 2023

cztery lata później

 bardzo chciałabym napisać, że jestem nowym człowiekiem, że przeszłam wspaniałą ogromną zmianę na lepsze
tyle, że bym skłamała, a podobno tego nie robię
a może po prostu ja już nie zauważam tych zmian?
mieszkam gdzie indziej, mam to, czego nie miałam wcześniej, robiłam również rzeczy po raz pierwszy
a to właśnie chyba są te zmiany
myślę (ha!), że nie potrzebuję opisywać wszystkiego co nowe
myślę, że wystarczy mi po prostu przekleić moją głowę na słowo, tak jak robiłam to wcześniej
ciekawe, czy kiedyś uznam, że jestem absolutnie wystarczająca, dobra i nie jestem bezużytecznym beztalenciem
wątpię, choć gdzieś tej nadziei się troszkę trzymam
myślałam, że ominął mnie mój club 27, jednak przecież mam na ten klub cały rok
trochę boję się, że w tym w i e k u, jest już trochę za późno, na tak rygorystyczną zmianę myślenia i całego swojego życia nawet
choć jak tak myślę, to nie palę od prawie 10 dni
matka boska papierosowa odrzucająca swoje jedyne dziecko?
bój się boga

sobota, 8 czerwca 2019

kwadrat

Teoretycznie stało się, zaczęłam coś robić. W bonusie dostałam ostre przeziębienie i pajączków na nogach, wygląda to paskudnie. Wcale nie czuję się bardziej wystarczająca. Ba, nawet ubezpieczenia mi nie dali, choć to może się zmienić. Obcięłam włosy do obojczyków. Cieszyłam się przez chwilę, po czym zaczęły mi garściami wypadać. Wystarczy, że lekko przejadę po jakimś pasemku, by ono wypadło. Nastały również upały. Mam ciągle wilgotne ręce, co również mnie brzydzi. To nadal nie jest to, czego szukam. To jedynie męczący, osłabiający przystanek w całej tej pełnej krawędzi i potknięć drodze. Ciągle jestem zmęczona, ciągle zdenerwowana, bo to c i ą g l e nie jest to czego szukam, czego potrzebuję i chcę.
Oszukałam nie tylko kogoś, ale i trochę samą siebie, że wcale tego nie zrobiłam. Chciałam dobrze, ale znowu zostało mi bezczelnie przypomniane, że nie mogę tego robić. Zapomniałam o swojej najważniejszej życiowej decyzji, na rzecz wygody i strachu przed brakiem zrozumienia. Modlę się do nikogo, by uszło mi to na sucho.

poniedziałek, 18 lutego 2019

kula

Jak to się stało, że zrobiłam pierdolone kółko?
Że zmieniło się cokolwiek tylko na chwilę i znów wróciłam do swego zwyczajowego stanu?
Znalazłam pracę. Na całe kilka miesięcy. Pracę z której byłam zadowolona, o której myślałam, że wytrzymam minimum rok. Tyle, że oni nie wytrzymali tyle ze mną. Zostałam zwolniona będąc kozłem ofiarnym, na którym ktoś musi się wyżyć. Nie patrząc na czyny nikogo innego, spojrzano niestety na mnie. Jestem trochę w szoku ogromem niesprawiedliwości i chęci zemsty za naplucie na mnie.
Ale co najgorsze, znów tu jestem. Śpiąc do dwunastej, siedząc do późna, oglądając filmy, a nawet i do tego nie mając za dużo serca, bo zaczęłam się czuć do granic możliwości niewystarczająca. Nic nie było moją winą, wiem. Ale moja głowa tego nie rozumie. Codziennie wpadam w panikę. Co mam robić? Czy coś znajdę? Boję się, jak mam pomagać finansowo? Czemu nikt nie odpisuje? Czemu w tym mieście możliwości do kasjerka, budowlaniec, księgowość bądź bycie studentem? Nie umiem żadnej z tych rzeczy, jak ja żałuję. Tak bardzo chciałabym ciszy, spokoju, pracy jednolitej i powtarzalnej. Powtarzam czasem, że mogłabym długopisy skręcać. Ale M powiedział, że robią to już maszyny. Więc przez serce przebiegła mi chwilowa nienawiść nawet do technologii.
Codziennie wchodzę na szukajki prac z małą nadzieją na coś magicznego, na chwilę wyrwaną jak z filmu, gdzie znajdę pracę, którą będę chciała wykonywać. Co ciekawe, ja nawet zarabiać dużo nie muszę. Ja po prostu potrzebuję zajęcia.
Nie wiem, czy kiedykolwiek tak szybko wróciłam do starych nawyków, jak za tym właśnie razem.

wtorek, 3 kwietnia 2018

Interesujące. Gdyby tylko moje życie było na tyle ciekawe, pełne przygód, ludzi, czegokolwiek co jest właśnie interesujące, to może mogłabym nawet napisać o nim książkę. Tymczasem, stety niestety, wcale takie nie jest. Jest za to problematyczne, uciążliwe i pełne mojego przywracania oczami. A kto by chciał to czytać? Jak miałabym stworzyć piękne i szczęśliwe zakończenie, skoro jeszcze go nie ma, a droga nie jest usiana różami? Naprawdę lubię pisać. Czuję satysfakcję dzięki moim myślom i łatwością, z którą potrafię przechylić moją głowę i wylać prawym uchem słowa, które mam. Tylko po cholerę mi to wszystko. W mojej książce byłoby tysiące narzekań. Na to co mnie boli, na problemy z główką, na cholernych ludzi, którzy potrafią być tak dziko chujowi. Ludzie nie chcą czytać o kłopotach bez rozwiązań. Chcą prostych i dokładnych wskazówek - schudnij już w tydzień! Ten jeden trik pomoże Ci pozbyć się [wstaw coś, czego chcesz się pozbyć]! Oszukała lekarzy, sprawdź jak [zrobić coś, co "oszukało" wszystkich lekarzy]!
No a ja nie mam żadnego złotego rozwiązania na to wszystko. Jeśli bym miała, to pewnie byłabym przeszczęśliwym człowiekiem, z milionami na koncie, mieszkając na Malediwach. And guess what, mieszkam w Częstochowie i jestem cholernie biedna. Moja sytuacja nie jest w sumie jakoś specjalnie tragiczna, mam tego świadomość. Bywa kiepsko, ale tak czy owak daję sobie radę. Tylko czasem moja głowa na to nie pozwala. Otóż dzień w dzień walczę ze sobą. To nic nowego, obecnie jest to nawet popularne. Choroby i takie tam. Ja nawet nie wiem co mi dokładnie jest. Chciałabym znać nazwę. Tak jak z fizycznymi chorobami, masz przeziębienie - bierzesz witaminy, masz grypę - żresz Gripex, wykryto u Ciebie raka - katujesz się chemioterapią. A jedyne co obecnie mam, to co tygodniowe wizyty u kogoś, kto po prostu słucha mojego pierdolenia i stara się mi wytłumaczyć z czym mam problem i czemu dzieje się właśnie tak. To serio męczące. A ja i tak jestem ciągle zmęczona.
Liczę trochę na nadzieję. Na to, że poprawi się jak wyjdzie słońce. Że będzie lepiej, jak dostanę leki. Obecnie pozostaje mi tu trwać, pisać, rysować, oglądać (co robię już nałogowo) i czekać na decyzje innych. W tym cholernej pogody.

środa, 14 marca 2018

zapomnieni

gdy o tym myślę, od razu zaciska mi się gardło i próbuję nie płakać
mając w głowie ramę z nitkami, na których były Wasze zdjęcia
mając w głowie każde możliwe wspomnienie z Wami
wyjazdy, podróże, siedzenie w aucie, palenie papierosów
lekcje, rozmowy, ciche śmianie się, czy przytulanie każdego z Was
to tak dziko bolesne dla mnie jak wszyscy się rozeszliśmy
jak zapomnieliście, jak znaleźliście sobie nowe życia i nowych ludzi
zastępczych, zamiennych w moje miejsce
widzę na różnych stronach co teraz robicie
ale to nie to samo co być obecnym w Waszym życiu
każdy z tej ramy nadal jest kimś, kogo darzę ogromnym uczuciem
i tęsknię strasznie za Wami wszystkimi
nigdy nie zapomnę Waszych uśmiechów
ale ile tak naprawdę z Was jeszcze stracę?

sobota, 10 lutego 2018

niedziela, 21 stycznia 2018

spytałam skąd te potrzeby i nienasycenie sobą
mimo nawyków godnych papużek z bajek
skąd strach jego dorosłością i radością z obowiązków
skoro zawsze wszystko potrafi ustabilizować
skąd zazdrość i słabości gdzie tupię nogą żenując sama siebie
mimo zaufania i cierpliwości w tłumaczeniu mi jak co działa
jak to jest, że zasłania mnie swoją kurtką przed lodowatym wiatrem
jak to jest, że przypomina mi o braniu leków i wysypianiu się
jak to jest, że mnie karmi, przekłada lekarskie wizyty za mnie
podczas gdy ja każę mu zapinać kurtkę
ja poprawiam jego błędy w pisaniu
ja przypominam o chodzeniu do urzędów
ja wiem gdzie trzyma dokumenty
początek zbalansowania
a on nadal chce mnie słyszeć
i nadal chce na mnie patrzeć
nawet wtedy, gdy mam za dużo wody w ustach
wypływa mi ona przez zęby, gdy staram się ładnie uśmiechnąć

wtorek, 9 stycznia 2018

dzisiaj nic poetyckiego, farbuję włosy na siwy błękit, dostałam pieniądze na lekarza od myśli, zdrapałam podpis na tapecie, mam cudowną bluzę, zjadłam płatki i boli mnie brzuch, mam zamiar napisać listę ludzi, którzy mnie skrzywdzili, a co u was??

poniedziałek, 6 listopada 2017

moja

maksymalnie zachwiana i niepewna moja normalność
niedokładnie taka, jaką chciałam
ale przez to jeszcze piękniejsza
nie pamiętam bym czuła się tak wpasowana w miejsce w którym jestem
do tego stopnia, że nawet te fizyczne drzazgi nie bolą tak bardzo
cięższa muzyka do której kiwam lekką głową
oraz słowa, które wypluwam dość szybko, bez zastanawiania się
i to po prostu wszystko jest w siebie dobrze wpasowane
słodki chłopiec od fajek
pogłaskane, utulone, uspokojone, wytłumaczone
wyjaśnione, obronione, schowane, pociągnięte
dotknięte, doprowadzone, ugryzione, polizane
zmuszone, związane, przytrzymane, uderzone
realny problem społeczeństwa


poniedziałek, 2 października 2017

pozowałem
bawiłem się światłem
siadałem
marznąłem
zapaliłem
więcej póz
więcej bluz
noszenie na rękach
zasypianie