sobota, 8 czerwca 2019

kwadrat

Teoretycznie stało się, zaczęłam coś robić. W bonusie dostałam ostre przeziębienie i pajączków na nogach, wygląda to paskudnie. Wcale nie czuję się bardziej wystarczająca. Ba, nawet ubezpieczenia mi nie dali, choć to może się zmienić. Obcięłam włosy do obojczyków. Cieszyłam się przez chwilę, po czym zaczęły mi garściami wypadać. Wystarczy, że lekko przejadę po jakimś pasemku, by ono wypadło. Nastały również upały. Mam ciągle wilgotne ręce, co również mnie brzydzi. To nadal nie jest to, czego szukam. To jedynie męczący, osłabiający przystanek w całej tej pełnej krawędzi i potknięć drodze. Ciągle jestem zmęczona, ciągle zdenerwowana, bo to c i ą g l e nie jest to czego szukam, czego potrzebuję i chcę.
Oszukałam nie tylko kogoś, ale i trochę samą siebie, że wcale tego nie zrobiłam. Chciałam dobrze, ale znowu zostało mi bezczelnie przypomniane, że nie mogę tego robić. Zapomniałam o swojej najważniejszej życiowej decyzji, na rzecz wygody i strachu przed brakiem zrozumienia. Modlę się do nikogo, by uszło mi to na sucho.