poniedziałek, 1 maja 2017

mrągowo

WAKE ME UP IN JULY LICK THE SNOW FROM MY EYES WE WILL CATCH THE SHOOTING STARS ON THE BLACKBOARD NIGHT SKY
----
No, z tym budzeniem, to by się w sumie przydało. W sumie to spierdoli*am na weekend do Mrągowa. Tak, o, zwiedzić. Było warto, cieszę się. I ze spotkania z C i ze spotkania z Mazią i ze spotkania z ludźmi i z zobaczenia jezior i ze szczerości i z pocieszenia i z tego, po prostu wszystkiego. To było dobre, to było zwyczajne, nie pamiętam już jak to jest poznawać ludzi, rozmawiać z nimi, po prostu być na takich spotkaniach. Co do środka mnie, cóż. Nadal jestem zagubiona, słucham różnej muzyki, a w moich marzeniach pojawiają się dusze. Już pierdo*ić jak chujo*o to brzmi, jak Wy to zrozumiecie, jak nikt tego nie rozumie, nie mam po co tego ukrywać, czy szukać ładnych odpowiednich słów na to wszystko. Mogę jedynie powiedzieć, że szukam siebie, szukam sposobu na spełnienie marzeń, szukam powierników, pocieszycieli, lekarzy. Próbuję pomocy, zrozumienia i spokoju. Właśnie spokój to jest coś ważnego, ale jestem za bardzo połamana, nie mogę znaleźć pieniędzy na klej, taśmę, czym się skleja złamane serca i skruszone dusze? Szukam miejsca na sztukę, na muzykę, rysunek, rzeźbę, fotografię, na bezludną wyspę pełną artystów, którzy tworzą, by iść do nich i temu poświęcić swoje życie. 
----































-