Cześć i czołem, kluski z rosołem. Kurczę, czemu tak zaczynam i używam takich słów, będąc cholernie głodną? Wczoraj byłam na cały dzień we Wrocławiu.
Wyjechaliśmy rano, ja, Pozytywka, Barbie, Brzoza i Pablo. Siedziałam z tyłu z Pozz i trochę na mnie spała. Ja podziwiałam przez większość drogi widoki. Przejeżdżaliśmy przez Wieluń, do którego wybieram się piątego. Mały i spokojny, taki mi się wydaje. Dojechaliśmy całkiem szybko na PKP. I zgasł nam silnik. Chłopaki próbowali popychać, ale nie dało rady. POMOCNY pan taksówkarz powiedział, że ŁASKAWIE może pomóc za 20zł. Przepraszam, że co? Jaja pana bolą? A gdzie bezinteresowność? W końcu przyjechali Emdżej, jego tata i siostra. Jakoś nam pomogli i spędzili z nami większość czasu. Zaparkowaliśmy w innym miejscu, później łaziliśmy, zwiedzaliśmy, ja kręciłam. Nie podobało mi się jedynie to, że bez mojej zgody ktoś mi robił zdjęcia. Nienawidzę czegoś takiego. Ale zobaczyliśmy kilka różnych fajnych miejsc, z czego najlepszy był rynek i pseudo fontanna. Przeze mnie Pozy straciła gwarancję na telefon. Byłam CAŁA mokra, dopiero wtedy jakoś się wszystkim humor polepszył. Potem do auta i na Halę Stulecia, chyba tak to się nazywa. Tak też trochę się popluskałam, poleżałam. Barbie polazł do ogrodu japońskiego, później spotkaliśmy się z kilkoma znajomymi, w tym moimi widzami. Później pojechaliśmy na Sky Tower, do galerii obok. Łaziliśmy, oglądaliśmy, pojedliśmy (ja pojadłam...). Winda na tego Towera jest straszna. Musiałam jechać wtulona w Brzozę. Ale widok był tego wart. Zakochałam się w tym miejscu. Muzykę dobrali idealną. Zjechaliśmy, ja, Pozy i Brzoza. Pożegnaliśmy się i poszliśmy po picie, potem do auta i czekaliśmy na Barbiego i Pabla. I do domu.
---
Przed chwilą spotkałam się z Poz. Dzisiaj leżę i nic nie robię, dopiero jutro pozwolę sobie wyglądać jak człowiek. I iść do Sat, w końcu ma 18stkę.
środa, 30 lipca 2014
sobota, 26 lipca 2014
"Żartuję, cioto. Miałaś masę takiej krytyki,
wiesz gdzie ją powinnaś mieć.
Jesteś sobą i to jest w Tobie najpiękniejsze,
więc po co sobie humor jebać?
Taką Cie kocham, odpuść sobie.
Infantylność, dojrzałość nie wiem co to.
Ja jestem sobą, nie wiem jaki ale jestem.
A Ty?"
---
Więc uczy mnie tego, co ja powtarzałem mu kiedyś.
Ratujcie ludzie, oszalałem.
Wczoraj dostałem różowego lizaka w kształcie serca.
I Kondziu zawiózł mnie do domu na motorze.
I byłem pielęgniarką, bo miał ziaziu, opatrzyłem go.
Do godziny 12:41 leżałem w łóżku.
Teraz wstaję i idę...
Na obiad?
Chyba, nie wiem.
Dorastający chłopcy potrzebują mięsa, tak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)