Jedyne co wiem, to to, że boli mnie głowa. Nie wiem co myślę, co czuję, obecnie jestem jakąś małą kropką na końcu zdania, w wielkim wirze innych słów. Widzę tylko większych od siebie, ludzi, którzy mnie zasłaniają, a przecież stron w tej książce są setki. Nie radzę sobie po prostu ostatnio. Nawet małe drobiazgi robią ze mnie zamazany znak na wypłowiałej kartce.
Wchodząc dzisiaj na tego bloga chciałam chyba powiedzieć coś o seksualności. Napisać coś mądrego i wyszczekanego jak wkurwi* mnie to, że gdzie nie spojrzę, w filmie, w teledyskach, na plakatach, bilbordach, reklamach, telewizji widzę nagich ludzi. Nie mam problemu ze sobą, mam problem z nimi. Obrzydza mnie to, obce ciało jest dla mnie ohydne. Koniec końców tak sobie
dałam radę, że r a n i mnie ciało nieznajomych mi osób. Obecnie siedzę i wylewam się na zewnątrz, bo nie mogę doceniać sztuki, czegoś co kocham, uwielbiam i doceniam, przez obrzydzenie co do obcych piersi czy tylnej części ciała. I co najgorsze, nie wiem co bym chciała. Nie wiem, czy chciałabym, żeby ciało było wszędzie zawsze traktowane jak kawałek mięsa, czy żeby go nie było, czy żeby był zakaz takiego pokazywania w filmach, ja nie wiem, a co za tym idzie strasznie się boję. Jestem artystą, jak artysta może bać się
piękna? Czy to w ogóle jest piękne? Czy ja widzę w tym piękno? Nie wiem o co pytać, nie wiem co pisać. Jestem tylko kropką, nie mam na to siły.
-----