Niedawno weszłam na aska panienki Mari, oto jej odpowiedź, którą potwierdzam, która mnie zainspirowała do opowiedzenia o tym tutaj.
Jakże niesamowicie prawdziwe. Wy może nigdy o tym nie myśleliście. A ja dość często, jak bardzo potrafię nienawidzić ciała, nienawidzić fizyczności. Jak bardzo skręcam się, wiję i dyszę, będąc w tym zamknięta, nie móc się ruszyć, uwolnić, to jak kajdany, jak wielka, ciężka kula u nogi. Podzielam zdanie panienki Mari. Umysł może być tak piękny, przecież wygląd to tylko opakowanie do wspaniałego prezentu, jakim jest ludzkie wnętrze.
Uwielbiam ludzkie oczy. Uwielbiam męskie dłonie. Uwielbiam kobiece kształty. Męskie brzuchy. Uśmiechy.
Ale mimo pięknej fizyczności, mimo czerpania z tego przyjemności, czymże to jest w stosunku do naszych głów?
Nasze czasy, mimo wszystko, jakże pustymi się stały. Gdzie ludzi ocenia się po wyglądzie. Zaciera się powaga wypowiadanych słów i naszych poglądów. Rozumiem, ludzi przyciąga ciało, to widzą, to ich pierwsze interesuje. Mówię tu o tak zwanych "typowych". Pierwsza moja myśl, to program, gdzie są mocno wyeksponowani - "Warsaw Shore". To skupisko iście pustych, iście zepsutych ludzi, dla których liczą się wartości, które nawet wartościami nie powinny być nazwane.
Co by było, gdyby pozbyć się ciała, byśmy stali się naszą psychiką? Nieskończoną, wolną, nieograniczoną? Co "typowi" pokazaliby po sobie?
Nic, oto odpowiedź. Nic.
Widzę ich jako małe, słabe, ciche żyjątka. Nie interesujące nikogo, kompletnie nikogo.
Ale pomińmy ten temat.
Po prostu zastanówcie się i spróbujcie zrozumieć. Tylko tyle chciałam Wam powiedzieć, przekazać.
Jak bardzo można się czasem męczyć ze swoim słabym, ludzkim ciałem. Dopadła mnie choroba. Męczy, utrudnia działanie. To nieważne, że tak bardzo chcę wstać, wyjść, siedzieć w szkole, żyć, gdy dyszę jak pies, po zejściu z mojego łóżka. Tego nienawidzę.
-.
To tyle, wstawiam jeszcze zdjęcie.
"Ze spotkania na spotkanie jesteś coraz piękniejsza."
-.
Proszę, niech to uderzy mnie w głowę. Niech zabłyśnie, zalśni, mignie przed oczami. I mimo, że tak pięknie mówisz o miłości, do końca marnego życia już zostaniemy sami.
Wiem, wiem, samotność. Skazani jesteśmy na nią. Właściwie, czemu ten kto najpiękniej mówi o miłości, tak wiele bólu przeżył? Gdzie to szczęście?
Szczęścia nie ma. Wyblakło. Niczym kartka pełna wspomnień. Jeśli chcesz podaruję Ci jego ostatni promień. Niosący nadzieję, że nadejdą lepsze dni. Jedyną odpowiedzią dzisiaj jesteś Ty.
Więc kłaniam się nisko, dzisiaj poddam się Twoim urokom i czarom. Proszę, jestem dziś Twoją, jestem odpowiedzią.
Raczej pytaniem, zagadką..
Nie jestem trudna, wystarczy odpowiednie pytanie. Konkretne pytanie, konkretna odpowiedź. Tak jestbyłobędzie ze mną.
Żegnam, dobranoc. Życzę miłej nocy. Niech Cię słodycz snu ogarnie, kiedy tylko zamkniesz oczy.Jakże niesamowicie bym chciała. Życzę tego również Tobie. Dobranoc.
-.
Czy tak bardzo lubię być czarowana słowem..? Pamiętaj o skupianiu się na czynach, słowami można mamić, czarować, pamiętaj, pamiętaj, Paulinko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz