wtorek, 6 września 2016

newnenwnenwne

Zmieniłam wygląd bloga. Jak myślicie, tak może być? Niestety moje przezwisko mi się przejadło. Zwracam na nie uwagę, wiem, że chodzi o mnie, ale... Czy to nadal ta sama osoba, która przedstawiła się Wam kilka lat temu? Nie czuję się za bardzo nią. Obecnie wolę podpisywać się właśnie jako tytułowa Canis Majoris. Bezpiecznie mi z tym. Dobrze czuję się świecąc jasno i rozświetlając mrok choć częściowo.
Ale to tylko takie małe bzdury. Przychodzę do Was z tym, co mnie dzisiaj z rana bardzo zdenerwowało. Jestem w trakcie załatwiania mieszkania. M dzwonił do właścicieli, chciał wszystko ugadać, żeby jutro jechać i podpisać umowę. A wiecie co najważniejsze jest dla właścicielki? Czy JA mam maturę. M, jasne, studia, ale ja? Bez matury nie mogłabym tam mieszkać, rozumiecie to? Jestem cholernie wkurwion*, czy to, że ktoś doskonale wie jak rozwiązywać funkcję kwadratową, oznacza to, że będzie idealnym domownikiem? Dlaczego mam być oceniana na podstawie tego, czy zdałam cholerną maturę i mam na to papierek. Wynajęcie mieszkania nie jest dalszym ciągiem mojej szkolnej edukacji, więc czemu mam udowadniać swoje umiejętności co do rozprawek, liczenia całek i opisywania obrazka po angielsku.
Ale już się wyżaliłam i wystarczy. Zjem śniadanie, wezmę leki, wypiję herbatę. I wezmę ze sobą aparat. Zapomniałam już jak bardzo to kocham.

-----










4 komentarze:

  1. Czy w takim razie ja.. My mamy zwracać się do Ciebie Canis Majoris? Nie brzmi to zbyt, hm, oficjalnie? Przesyłam uściski i cieszę się, że wpadasz tu i piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę być Andromedą, mogę być Canis, mogę być samo Majoris. Wszystko ładne.

      Usuń
  2. Twoja kotka jest piękna i bardzo fotogeniczna. Kocham koty.
    PS. Robisz piękne zdjęcia. 😍

    OdpowiedzUsuń