Ale to tylko takie małe bzdury. Przychodzę do Was z tym, co mnie dzisiaj z rana bardzo zdenerwowało. Jestem w trakcie załatwiania mieszkania. M dzwonił do właścicieli, chciał wszystko ugadać, żeby jutro jechać i podpisać umowę. A wiecie co najważniejsze jest dla właścicielki? Czy JA mam maturę. M, jasne, studia, ale ja? Bez matury nie mogłabym tam mieszkać, rozumiecie to? Jestem cholernie wkurwion*, czy to, że ktoś doskonale wie jak rozwiązywać funkcję kwadratową, oznacza to, że będzie idealnym domownikiem? Dlaczego mam być oceniana na podstawie tego, czy zdałam cholerną maturę i mam na to papierek. Wynajęcie mieszkania nie jest dalszym ciągiem mojej szkolnej edukacji, więc czemu mam udowadniać swoje umiejętności co do rozprawek, liczenia całek i opisywania obrazka po angielsku.
Ale już się wyżaliłam i wystarczy. Zjem śniadanie, wezmę leki, wypiję herbatę. I wezmę ze sobą aparat.
-----
Czy w takim razie ja.. My mamy zwracać się do Ciebie Canis Majoris? Nie brzmi to zbyt, hm, oficjalnie? Przesyłam uściski i cieszę się, że wpadasz tu i piszesz.
OdpowiedzUsuńMogę być Andromedą, mogę być Canis, mogę być samo Majoris. Wszystko ładne.
UsuńTwoja kotka jest piękna i bardzo fotogeniczna. Kocham koty.
OdpowiedzUsuńPS. Robisz piękne zdjęcia. 😍
Dziękuję bardzo! Cicik też dziękuje. :3
Usuń