środa, 26 października 2016

chyba dałam radę

Chyba dałam radę się przeprowadzić. Ale jak to, zapytacie, jestem w Poznaniu już ponad trzy tygodnie? Ano tak to, że dopiero teraz czuję się bardziej bliższa temu miejscu. Wiem, jak doładować sobie kartę, dzięki której jeżdżę tramwajami. Wiem, gdzie mam skręcić, jeśli chcę wyjść z domu. Wiem, gdzie zrobić zakupy, gdzie jest najbliższa naprawa butów, ksero. Wiem, że Jackowi trzeba dać jeść, jak wracam, wiem, że zawsze musi być pieczywo w domu.
Ciągle mam dużo sprzątania, nie spodziewałam się tego po małej kawalerce i dwóch osobach, a jednak. Wciąż chodzi za mną pomysł, by znowu nagrywać. Wiem, że czasem naprzeciwko mojego domu, na taras, wychodzi starsza pani, by zająć się swoimi kwiatami. Wiem, że mieszkam obok hafciarni. Poznałam też kilkoro sąsiadów.
Jeśli nie jesteście zieloni w przeprowadzkach, oto moje kilka rad na początek:
1) Zawsze miej bułki, chleb, jakiekolwiek pieczywo w domu. Serio, zawsze. Jeśli go nie zjesz, chowaj do lodówki. Będzie dłużej świeże. Później skrop je wodą i lekko podgrzej w mikrofali, będzie miękkie i ciepłe.
2) Staraj się zostawiać jak najmniejszy bałagan. Nikt tego za Ciebie nie posprząta, więc po co masz sobie robić robotę?
3) Jak najszybciej ogarnij nową pralkę. Czy wszystko wiesz, gdzie co wlać, jak co kliknąć. U mnie był to wielki problem, nadal trochę jest...
4) To nowe mieszkanie. Poszperaj, jest prawdopodobieństwo, że znajdziesz coś ciekawego. U mnie były to dwie gumki do włosów, grzebień i golarka, które leżały za pralką. Oraz 2 centymetrowa warstwa lepiącego się kurzu na szafkach.
5) Wszelakie umowy, dokumenty odkładaj w jedno miejsce, żeby się nie zgubiły. Pamiętaj, to bardzo ważne, żeby przez przypadek niczego nie wyrzucić.

-----

Obecnie ode mnie to tyle, wstawiam jeszcze kilka zdjęć i lecę oglądać Top Model.
Cy@!

-----







To Pan Jacek.




A to Rynek Jeżycki wieczorową porą.















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz