Byłam dzisiaj w Łodzi, na wycieczce w Szkole Filmowej. Przyjechaliśmy, ja oczywiście spałam w autokarze - który nawiasem mówiąc, był tak szalenie niewygodny, że nie miałam siły wstać i byłam bardziej zmęczona niż nad ranem. Na radosny początek, kolokwialnie mówiąc, przyjebałam łbem o sufit autokaru. Mój szanowny historyk mnie wyśmiał i kazał się nie zabijać...
Wchodząc do szkoły, co chwila mijaliśmy panów hipsterów - tego nie da się inaczej określić. Naprawdę przystojni, większość miała zarost, okulary, chustki, różne hipsterskie stuffy.
Chodziliśmy wszędzie oglądając wystawy, oraz scenerie filmowe.
Dobranoc, pyśki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz